ArgentynaLaguna Verde

Argentynskie kamyczki, Van Gogh i kondory (argentynska strona And)

By 20 października 2010 No Comments

Wobrazcie sobie, ze idziecie do sklepu – po bulki, po alkohol, po cokolwiek. Przychodzi do placenia, a pani w kasie zamiast reszty daje Wam cukierka, bo nie ma wydac. Niby nic strasznego, zdarza sie, ale jak zdarza sie to codziennie, w wielu sklepach i zamiast cukierka dostac mozna np. kamyczek (nawet nie ladny) to jest to objaw kryzysu. I taki kryzys maja w Argentynie. Brak monet, notoryczyny brak monet.
Kraj na przelomie lat 80. i 90. wpadl w wielki kryzys ekonomiczny, to jeden ze skutkow. Moj brat ekonomista swietnie by te wszystkie zaleznosci wytlumaczyl, ja ogranicze sie do stwierdzenia, ze nie wiem jak oni moga tak zyc. Ludzie przyzwyczaili sie, ze codziennie robiac zakupy traca pieniadze. Jeszcze bardziej zadziwiajace jest, ze rzad zdaje sie z tym faktem niewiele robic.

Cudzoziemcowi pozostaje ukryc zaskoczenie (bo Pani nie pyta czy kamyczek jest ok, po prostu daje taki zamiast kasiurki) i obezwladnic chec prostestu ‚chce moje pieniadze’! Dla formalnosci dodam, ze my takim kamyczkiem niewiele zdzialamy jak zabraknie nam w sklepie choc 1 peso..

Tyle argentynskiego life stylu. Czas opuscic Mendoze i pojezdzic po okolicach.

Przede wszystkim obejrzelismy sobie z bliska Aconcague, najwyższy szczyt Ameryki Południowej (6962 m n.p.m.) Jednoczesnie to najwyzszy szczyt półkul zachodniej i południowej. Kamienny straznik (nazwa pochodzi z  jezyka kaczua) zwykle jest zamglony i otoczony chmurami. Pobliskie szczyty juz nie.. Tak tez bylo tym razem. Z rozmowy z tubylcem dowiedzialam sie o istnieniu Glaciar de Polacos, miejscu nazwanemu na czesc polskich alpinistow, ktorzy jako pierwsi w 1934 r. zdobyli wysokosc 6200 m. n.p.m szczytu Anconcagua. Do dzis co roku organizowana jest ekspedycja ich sladem (Ruta Glaciar de Polacos).

Kolejnym przystankiem bylo Puente de Inca (Most Inki), niedaleko granicy chilijskiej. Najpierw jednak przejechalismy przez przepiekne doliny. Nie mam niestety zdjec, bo prowadzilam samochod. Droga byla kreta, tuz przy skalach, po drugiej stronie byla tylko barierka i przepasc. Pasazerowie z tylu mi sie pospali (chyba wiec nie prowadzilam tak zle:) , a C. jechal od strony skal, wiec z tego kawalka pozostana mi ino wspomnienia. Moge za to zdradzic ciekawostke, ze to tu krecili ¨Siedem lat w Tybecie¨ z Bradem Pittem.

Cali i zdrowi dotarlismy w koncu do Puente De Inca.  To zbudowany przez nature most skalny nad rzeka Mendoza. Ma intensywnie zolty kolor, bo obok bija gorace zrodla. Wyglada pieknie, ktos skomentowal moje zdjecia, ze wyglada jak namalowany przez Van Gogha. Cos w tym jest. Czytalam tez legende zwiazana z miejscem. Podobno jeden z wladcow Inkow dotarl tam w poszukiwniu goracych zrodel. Ich wlasciwosci mialy uratowac jego ciezko chorego syna. Kierujac sie z armia na poludnie natknal sie na rzeke. Zeby ja przejsc kazal zolnierzom ustawic sie w szeregu, tworzac most, co poslusznie uczynili, a potem zamienili sie w skale. (Syn wyzdrowial). W nieco blizszej przeszlosci kolo Puente de Inca byl tez wyjatkowy hotel.  W kazdym pokoju bilo zrodelko, mozna bylo miec takie na wlasnosc, bez ruszania sie spoza 4 scian. Teraz sa juz tam tylko ruiny.

W tym miejscu mielismy tez okazje poogladac argentynskie rekodzielo – obok rozstawione byly stragany z yerba mate, bizuteria, wszelkiego rodzaju fujrkami itd. Oklice tez byly ladne. Stara urokliwa stacja kolejowa, a nad glowami kondory.

Zanim ruszylismy do Chile zrobilismy jeszcze jeden przystanek. Dla urozmaicenia od gor, byla woda – Laguna Verde. Kolor ma bardziej blekitny niz wedlug nazwy zielony, ale kto by sie czepial. To idealne miejsce na piknik, ale mielismy ze soba tylko kawalek pizzy na 4 osoby:) (argentynska pizza wymiata, jak wspominalam).

Nastepnym razem Argentyna – Buenos Aires! Wezme ze soba kamyczek z Mendozy, na wszelki wypadek.
🙂

Monika Trętowska

Author Monika Trętowska

More posts by Monika Trętowska

Leave a Reply