Od 2 dni towarzyszy mi znane mi dobrze uczucie, kiedy znajdując w tygodniu świetną płytę czy piosenkę, nie mogłam doczekać się niedzieli, żeby ją zagrać w radiu.. Właściwie uczucie towarzyszy mi nieprzerwanie, nasilając się kiedy trafię na prawdziwą perlę. Słowem Emfaza. Twór ów na E pojawia się raz na jakiś czas na blogu i pojawiać będzie, wiec może małe rozwiniecie dla niewtajemniczonych.

* Emfaza- autorski program muzyczny, jaki przez 2 lata prowadziłam w Jazz Radiu. W archiwach poczty mam jeszcze zachowany opis z www. No to bah:

Skutek nieuleczalnej skłonności prowadzącej do szperania w płytach gdziekolwiek jest na świecie. Granic brak. Tu granice się wręcz przekracza. Jazz pomieszany z flamenco, flamenco z rockiem, rock z wiolonczelą, klimat francuskich kafejek z elektroniką, kokieteria z siłą, energia z harmonią..   Fascynacja Półwyspem Iberyjskim owocuje częstą obecnością hiszpańskiego ducha. Nieustanne poszukiwania i podróże nowymi ścieżkami i fazami. To co czasem trudno nazwać, ale warto poznać. Jak świat.

Tyle opisu. W praktyce gralam swoje latynoskie dźwięki, a im dalej w las tym źródła przesuwały się z Hiszpanii i Europy na Amerykę Łacińską, Centralna, Islandię, a nawet Japonię. Pojawiała się tez muzyka filmowa, pojawiali się goście, jak Japończyk, śpiewający flamenco czy meksykański muzyk, który grał na żywo w studiu. Piękne to były czasy i do dziś zabieranie słuchaczy Marcinowi Kydryńskiemu, który siestował o tej samej porze, przyprawia moją twarz o uśmiech:)

Emfaza miała fantastycznych, wiernych Słuchaczy.  Co niektórzy do dziś do mnie piszą, co niektórzy przeszli ze mną na fale Chilli Zet, co niektórzy ´nie dźwignęli´ zmiany.  Ale do dziś w swoich archiwach mam audycję, gdzie jem ciastko, zostawione na recepcji od Pana Marcina, mam obraz namalowany przy dźwiękach audycji, mam wiersz.. Bezcenne wspomnienia. W pamięci mam tez audycje prowadzone przy dźwiękach wiertarki (bo nad radiem mieszkali ludzie i ich remont), pamiętam koty wskakujące w lato przez okno do studia (bo radio było na parterze), pamiętam psujący się odtwarzacz i uwiezione płyty tuz przed emisją. Złote czasy 🙂

Koniec rozczulania, przechodze do meritum:) Będą pojawiać się na tu emfazowe wpisy, emfaza wiecznie żywa hej! Będę się dzielić, będę linkować i będę mieszać, jakem Monika:) W końcu jestem teraz w centrum wydarzeń:)

2 dni temu znalazłam prawdziwą perłę. Emisja jutro, a dziś kawałek, który już zawsze będzie sprawiał, ze się uśmiecham. Emfazowy podkład:)

Do usłyszenia:)

Monika Trętowska

Author Monika Trętowska

More posts by Monika Trętowska

Leave a Reply