Do mojego zycia wrocil telewizor. To kolejna zmiana, jaka czekala na mnie po tej stronie swiata. (Przez ostatnie 3 lata w Warszawie nie mialam pudla tv, nie zmienil tego nawet fakt, ze przez jakis czas w tv pracowalam). Teraz jestem z C. wspolposiadaczka 37 cali, ktore wstawilismy glownie po to, zeby podlaczac laptopa i DVD i ogladac filmy i koncerty. Szeptem dopowiem, ze glowny motyw C. byl inny – Nitendo… Od momentu, kiedy przyniosl do domu swoja kilkunastoletnia konsole z Mario Bros i Mortal Kombat (II i III) minelo kilka dni, wtedy uslyszalam: a moze bysmy tak kupili telewizor?:)
Telewizja w Chile nie oferuje za wiele, ta publiczna (nie mamy kablowki). Powiedzialabym nawet, ze w tygodniu nie oferuje nic. Jesli myslicie, ze na okraglo leca placzliwie, latynowskie telenowele, teleturnieje i dziwne filmy to nie, jest jeszcze bardziej rozczarowujaco. Na 7 kanalach jakie mamy filmow nie ma wlasciwie wcale, w ciagu dnia jest zdaje sie ino jeden serial na kazdym kanale (ale si, dramatyczno-romantyczny), poranki okupuja programy typu ‚dzien dobry, Chile’ vel ‚Wstanmy szczesliwi’, ale ciezko mi nawet powiedziec o czym oni tam mowia godzinami. Od plotek, przez mode i gotowanie, po to jak znalezc milosc i 100 sposobow na to, zeby Twoje stopy nie smierdzialy (co sie w sumie moze i laczy z tym jak znalezc milosc). Przy ich poziomie jednak ‚Dzien dobry tvn’ to sensacja. Ah, wieczorem mozna sie uraczyc teleturniejami, o dosc prymitywnej zwykle strukturze: za kazde przegrane zadanie obcinaja sobie kawalek wlosow albo spadaja do basenu, ze siegne do przykladow pierwszych z brzegu. Takie tam, fizyczne sprawdziany.

Przyjemnym za to zaskoczeniem jest weekend. W weekend obejrzec mozna ´’Milionerow’, a propos teleturniejow, ale przede wszystkim mnostwo reportazy: podrozniczych, przyrodniczych (swietne!), kulinarnych (kuchnia swiatowa, ale tez regionalna chilijska), spolecznych i biograficznych (jakis czas temu lecial trzygodzinny dokument o JP II i Polsce). Wokol weekendu ulozone sa tez programy typu X Factor i Idol. Mamy tu dosc popularny show Mi nombre es (moje imie to), w ktorym ludzie spiewaja piosenki danej gwiazdy, jednoczesnie sie do niej maksymalnie upodobniajac, wygladem, ubraniem, gestem. Glosno bylo jakis czas temu o meskim (sic) sobowtorze Shakiry. – Shakiro. Glos ma super podobny. Spotkali sie nawet, kiedy w kwietniu Kolumbijka przyleciala do Chile na koncert:

W weekend wiec zdarza nam sie zasiasc na popoludniowa sjeste przez telewizorem. Zwykle kiedy idziemy na rodzinny obiad do rodzicow C. (zjezdzaja sie wszyscy), akurat po deserze konczy sie reportaz kulinarny i zaczyna podrozniczy o miejscach w Chile. Tesciowa serwuje nalewke wlasnej roboty i sie oglada. Lubie te momenty, bo zawsze maja milion historii do dopowiedzenia a propos tego co mowia w tv. Przez caly tydzien, o ile jestemsy w domu, ogladamy tez wiadomosci, ktorych glowne wydanie trwa tu 1,5h! (newsy dnia przeplatane sa z mini reportazami spoleczno-problematycznymi, stad zbiera sie 90 min). Generalnie jednak nasza plazma glownie odpoczywa.

Moze sie to jednak zmienic na rzecz nowej wersji ‚Tanca z gwiazdami’.  W czwartek wieczorem ruszyl program ‚La dieta del Lagarto’. Formula jest ta sama, amatorzy tancza z inntruktorami, tyle ze amatorzy sa do tego puszysci i chodzi o to, zeby podczas treningu jak najwiecej przy okazji schudli. Z tego co sie zorientowalam po obejrzeniu kawalka pierwszego programu, punkty im przyznawane to srednia dwoch czynnikow: not sedziow i ilosci zgubionych kilogramow. Waza ich zaraz po zejsciu z parkietu (wyglada to jednak nieco zenujaco). Zatanawiacie sie pewnie dlaczego ja to bede ogladac. Slusznie:) Otoz, jednym z tancerzy jest Polak, Grzegorz Broda, wystepujacy jako Greg Broda. Do tego Grzegorza mialam okazje poznac osobiscie, przy okazji nieczestego u mnie do tej pory, ale jednak, przejawu kontaktow z tutejsza Polonia. Grzegorz jest w Chile od niedawna, ale tanczy od 20 lat. Jesli dobrze pamietam skonczyl Akademie Gorniczo-Hutnicza, pisal magisterke zwiazana z gornictwem i wlasnie to sklonilo go do przyjazdu do Chile (jesli robic w zyciu cos zwiazanego z gornictwem, trzesieniami ziemi i astronomia, to ino Chile). Tym sposobem Greg ‚tanczacy gornik’ jak go ochrzcilam, walczyc bedzie co czwartek z cialem Laury Castro, w sensie jego  gibkosci, umiejetnosci tanecznych i zbednych kilogramow.
Jak tanczy zobaczyc mozecie tu, ich pierwszy wystep:

http://www.tvn.cl/programas/ladietadellagarto/2011/index.aspx?id=119960&dest=1

Trzymam kciuki i moze nawet wysle smsa w dowod uczuc patrotycznych:)

Author Monika Trętowska

More posts by Monika Trętowska

Join the discussion 2 komentarze

Leave a Reply