Cześć druga mojego eksperymentu z listą rzeczy, których wcześniej nie jadłam, ale odkąd mieszkam w Ameryce Południowej stały się częścią mojego codziennego menu.  Część pierwszą  znajdziecie tu: Przegląd szafki, częśc I . Zdjęcia tym razem pozbierałam z internetu.

1. FLORES PECTORALES – magiczne zioła na przeziębienie

Ta magiczna mieszanka suszonych ziół niezawodnie stawiają mnie na nogi kiedy czyha przeziębienie. Przy pierwszych oznakach kataru, bólu gardła czy gorączki zaparzam sobie herbatę z „flores pectorales”, dodaję łyżkę miodu, soczysty plaster cytryny i voila! Budzę się jak nowonarodzona. Ciao aspiryny i paracetamole.

W składzie widnieje: sauco, yerba del paño, tilo, poleo i viravira. Pogooglowałam i potłumaczyłam i oto co mi wyszło:

Sauco – czarny bez 

Jego kwiaty i owoce zawierają między innymi – cukry, witaminę C, A i z grupy B, kwasy organiczne i pektyny. Działa jako środek napotny, przeciwgorączkowy, wykrztuśny i przeciwzapalny. Ma też działanie moczopędne. (za: LECZNICZE ZIOŁA)

Tilo – lipa

Działa relaksująco i rozluźniająco. Lipa wzmaga wytwarzanie soku żołądkowego, zwiększa przepływ żółci do dwunastnicy i wydalanie moczu oraz potu, poprawia przemianę materii, dlatego ma szerokie zastosowanie w stanach gorączkowych, niektórych chorobach zakaźnych i wszelkiego rodzaju  przeziębieniach – anginie, grypie, zapaleniu gardła i oskrzeli. Ma działanie przeciwzapalne, napotne i moczopędne (za MEDYCYNA ALTERNATYWNA)

Poleo – mięta polej (Mentha pulegium)

Ten rodzaj mięty stosowany jest przy przeziębieniach, rozdrażnieniach, chorobach skóry oraz dolegliwościach ze strony układu pokarmowego (mdłości, niestrawność). Jej liście działają żółciopędnie, ściągająco, moczopędnie, rozkurczowo i trawiennie.(za GRAM ZDROWIA)

Vira vira Pseudognaphalium viravira

To zioło andyjskie, pochodzące z Peru, leczy chroniczne problemy dróg oddechowych i działanie wyksztuśne. Doskonały tonik – oczyszcza płuca i drogi oddechowe. Mówi się też, że leczy raka płuc. (za WEIGHT CARE)

Yerba del paño – dziewanna drobnokwiatowa (Verbascum thapsus L.)

Podobno już w starożytnym Rzymie dziewanna znana była jako środek wspomagający leczenie chorób płuc i układu oddechowego. Ze względu na właściwości wykrztuśne wykorzystywana jest w leczeniu stanów zapalnych górnych dróg oddechowych i uporczywego kaszlu. Ma działanie antyseptyczne i osłaniające, dzięki czemu może być stosowana w różnego rodzaju infekcjach bakteryjnych i wirusowych. Napar z dziewanny wspomaga zwalczanie objawów astmy oskrzelowej oraz nieżytów gardła. Coraz częściej pojawiają się także informacje o działaniu przeciwnowotworowym dziewanny.

Olejek z płatków tej rośliny ma działanie przeciwbólowe, rozluźniające i uspokajające. Przeciwdziała migrenie. Za: DOBRA RADA.

Słowem, mama C. miała rację, przynosząc mi flores pectorales kiedy się przeziębiłam. Tak te magiczne zioła poznałam.

JAK JE PRZYGOTOWAĆ: Jak napar z ziół. Wsypujemy do zaparzacza, zalewamy gorącą wodą, czekamy kilka minut. Ja dosładzam miodem., ewentualne można dodać stewię.

UWAGA: Najlepiej pić na noc i wskoczyć pod kołdrę.

 

2.  YUCA – amazońskie odkrycie

Podczas kilkudniowego pobytu w Amazonii jadłam zaskakująco smacznie. Zaprzyjaźniłam się nawet z Celią, która nam gotowała i wymieniłam kilkoma przepisami. Jednym z produktów, z których potrafiła wyczarować pyszności była yuca (juka albo yukka), rodzaj słodkiego ziemniaka, który wygląda jak  podłużny korzeń. Kupuję ją teraz w sklepie kolumbijskim na rogu albo na warzywnych stoiskach Peruwiańczyków.

Nie zaskoczy was pewnie fakt, że yuca jest zdrowa – odtruwa system trawienny, oczyszcza jelita, poprawia trawienie. Zawarte w niej saponiny są skuteczne w leczeniu stawów i kości. Indianie często aplikowali maści z yuki na bóle reumatyczne oraz osobom ze sztywnością stawów. (http://hipokrates2012.wordpress.com)

JAK JEŚĆ: Właściwie jak ziemniaka. Celia, a teraz i ja, robiła z niej zupę, frytki (yuca frita), wspaniałe tortille i pure. Lubie ją też ugotować, a potem podsmażyć chwilkę na patelni z koperkiem.

UWAGA: Jukę należy gotować ze skórką, wtedy twarda część sama odpadnie. Jeśli będziemy próbowali pozbyć się jej wcześniej niepotrzebnie się namęczymy.

 

3. MERKÉN – przyprawa Indian Mapuche

Wspaniała, ostra przyprawa z Chile, a konkretnie od Indian Mapuche z południa kraju. Merkén to wędzone i zmielone na drobno różne papryczki aji (szczególnie odmiana zwana cacho de cabra). W Chile istnieje niezliczona ilość odmian tej przyprawy, niektórzy dają do niej również kolendrę bądź kminek, w składzie jest też sól.

Mieszanka jest najpierw wędzona, a dopiero potem rozdrabniana i łączona ze sobą, przez co merkén ma specyficzny, nieco dymny smak i piękną miedzianą barwę. Lubię pikante dania, więc merkén jest teraz dla mnie przyprawą niezastąpioną w kuchni. Przywożę ja też w prezencie wszystkim kobietom w mojej rodzinie w Polsce, a nawet ich sąsiadkom.

JAK JEŚĆ: Wszędzie tam, gdzie pasuje wam ostra papryka. Mięso i marynaty do kurczaka, fasola, kiełbasy (chorizo!), zupy, ryby, sosy, sałatki i warzywa. Wspaniale współgra z serami i jajkami. Dodaje go też do sosu pomidorowego.

UWAGA: Niektóre odmiany przyprawy są bardzo ostre. Trzeba być też ostrożnym przy wąchaniu merkén. Można sobie nieźle dać w nos 🙂

merquen

foto: starchefs.com

 

4. MARAKUJA – smak doskonały

Kiedyś moim ulubionym sokiem był pomarańczowy, potem z mango, dziś nałogowo piję sok z makarakui. Znalazłam swój idealny smak. Jest kwaskowy, ale nie za kwaśny, i nie jest słodki. Ma też piękny kolor i małe ziarenka, które urozmaicają teksturę.

Marakuja jest dosyć droga w Chile, w porównaniu do innych owoców (2000-3000 pesos za kilogram). Można tu również kupić tzw. pulpę (miąższ) i trzymać w lodówce kilka dni. Sprzedaje się też zamrożony miąższ. Ja wolę wersję świeżą, więc jeśli nie mam w domu całych owoców, zamawiam „jugo de maracuya” na mieście kiedykolwiek mam okazję. Mam kilka ulubionych, upatrzonych miejsc, gdzie sprzedają ten sok z małą ilością wody i bez cukru. Pycha!! Jestem od niego absolutnie uzależniona i średnio raz na tydzień muszę gasić marakujowe pragnienie:)

Mam też w domu marmoladę z marakui (świetna do naleśników). Polecam też krem z tego owocu, świetny do ciast, serników i babeczek. Na początek polecam zajrzeć w te przepisy: http://www.mojewypieki.com/tag/marakuja

 

5. AWOKADO – składnik orkiestra

Awokado nie było mi rzecz jasna obce jeszcze przed przyjazdem do Ameryki Południowej, ale dopiero tutaj odkryłam je naprawdę i zaczęłam jeść na co dzień. Głównie dlatego, że dobre, dojrzałe awokado to takie, w które nóż wchodzi jak w masło… Jest pięknie zielone, smaczne i mięciutkie.  Awokado, zwane w Chile paltą, jest tu niezwykle popularne. Odkryłam więc dziesiątki możliwości serwowania go jako przystawkę, starter, sos, dip, danie główne, urozmaicający dodatek, a nawet jako koktajl.

Co do walorów odżywczych, mignęło mi gdzieś zdanie: Awokado jest jak obiad z sześciu dań, łączący w sobie białko, tłuszcz, witaminy, minerały, zielone warzywo i smak orzechów.

JAK JEŚĆ:  Pasta z rozgniecionego awokado (z odrobiną soli) ląduje na kanapce z serem i pomidorem, w postaci guacamole idealnie komponuje się z nachos. Polecam wam spróbować hot-doga z rozgniecionym awokado i pomidorem (nigdy nie byłam fanką bułki z parówka, ale chilijska opcja mnie przekonuje). Palta sprawdza się też w sałatkach i daniach głównych, fantastycznie współgra z tuńczykiem (przepis na palta reina tu). Lubię też sushi z paltą. (Maseczka z awokado dobrze działa również na skórę)

UWAGA: Awokado, które dostaniecie w Polsce będzie prawdopodobnie twarde, a jego skórka  bardziej zielona niż brązowa. Zostawcie je wtedy na kilka dni na parapecie w kuchni, najlepiej owinięte w gazetę (nie żadne reklamówki ani pojemniki) albo po prostu bez niczego. Po około 3 dniach powinno być miękkie i dać się wydrążyć bez problemu. Poza tym, awokado szybko czernieje, trzeba je wiec jeść zaraz po obraniu. Życie przedłuża mu skropienie sokiem z cytryny.

Dobrnęliśmy do dziesiątki produktów z mojej kuchennej szafki i lodówki, ale myślę, że niebawem uzbieram kolejny zestaw na trzecią część posta. Będę też dorzucać przepisy, do czego i was gorąco zachęcam w komentarzach pod spodem.

Monika Trętowska

Author Monika Trętowska

More posts by Monika Trętowska

Join the discussion 2 komentarze

  • Kami napisał(a):

    Tez nie lubie hot dogow, ale completito… to co innego… 😀

    • Monika Trętowska napisał(a):

      Nigdy bym nie przypuszczała, że będę tęsknić za bułką z parówką, ale kiedy lecę do Polski to właśnie na chilijską wersję hot doga z awokado mam smaka… 🙂

Leave a Reply