„Nie wierzę! Kto chce się uczyć polskiego na końcu świata?” – to najczęstsza i zupełnie naturalna reakcja, kiedy mówię, że uczę w Chile języka polskiego. Zdziwienie, zarówno Polaków, jak i Chilijczyków rośnie z każdym szczegółem tej historii: uczę już od 3 lat, co roku mam kilku studentów, co miesiąc kilka maili z pytaniem o kurs. Do tego, na koronne pytanie „I jak im idzie?” z radością odpowiadam – dobrze, a niektórym wręcz świetnie!

Polski uznawany jest za trzeci najtrudniejszy język świata, zaraz za chińskim i mandaryńskim. Wydawać by się mogło, że trudno go uznać za atrakcyjny dla Chilijczyków, w końcu po polsku mówi się tylko w Polsce… Kim więc są śmiałkowie, którym nie straszna nasza złożona gramatyka, szeleszczące spółgłoski i odległość geograficzna?  Komu przydaje się polski i po co? A jeśli wam powiem, że to nie zawsze jest tak oczywisty powód jak miłość?

Odpowiadając wielokrotnie na powyższe pytania wyłoniłam 6 typów motywacji, które dają początek przygodzie pod tytułem język polski.

1. Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny

Polki słyną z urody i ta sława dotarła również do Chile. Nie ma co zaprzeczać, miłość to najczęstszy motyw porwania się na naukę języka kraju nad Wisłą. Zakochani Chilijczycy, a czasem Chilijki, chcą poznać język partnera, a często planują również przeprowadzkę do kraju drugiej połówki. Interesuje ich nie tylko język, ale i polska kultura, historia czy kuchnia. Co ciekawe, nawet jeśli związek w międzyczasie się rozpada, bo zdarza się i tak, zainteresowanie Polską zostaje, tym samym zostaje też student. Polska więc naprawdę potrafi rozkochać.

2. Rodzina to jest siła

Rodzina jest ważna, mówią zgodnie Polacy i Chilijczycy. Moi studenci nie zapominają o swoich polskich korzeniach, z sentymentem wspominają jak to dziadek mówił w domu po polsku czy jak babcia opowiadała bajki o dalekim kraju. Przez szacunek do nich i tęsknotę za tymi, których już nie ma, chcą nauczyć się języka przodków, odwiedzić ich kraj, zrozumieć skąd pochodzą.

Jest też w Chile coraz więcej mieszanych małżeństw i choć zazwyczaj do szczęśliwego związku wystarcza, gdy obydwoje mówią po hiszpańsku, potrzeby zmienia pojawienie się na świecie ich małego szkraba. Mama mówi po polsku, dziecko rozumie, a tata już nie i nie chce czuć się wykluczony przez lingwistyczne sekrety.

Mam też utalentowaną studentkę, której brat ożenił się z Polką. Lucie niedługo zostanie matką chrzestną ich małego synka i postanowiła przyłożyć się do swojej roli. Chce być w stanie rozmawiać z chrześniakiem, a nie tylko wysyłać mu prezenty.  To jeden z najpiękniejszych motywów, jakie znam. Zwłaszcza, że rodzice jeszcze nie wiedzą, że się uczy! Historia jest tym bardziej oryginalna, ze Lucie jest z Francji, ale mieszka w Chile. Uczę więc w Chile języka polskiego Francuzkę, której brat ma polską żonę!

3.     Voyage Voyage

Polska coraz śmielej wkracza na mapę Europy jako atrakcja na szlaku turystycznym. Chilijczycy, którzy kiedyś jeździli do Hiszpanii, Francji albo Anglii coraz częściej zaglądają do krajów mniej znanych, ale wartych odkrycia, w tym Polski.  Z drugiej strony moi rodacy coraz chętniej zaglądają do Ameryki Południowej i Chile. Tym sposobem tworzy się coraz więcej międzynarodowych przyjaźni, podróżnicy zachęcają się nawzajem do odwiedzania swoich krajów, zapraszają do siebie. „Wybieram się do Polski w przyszłym roku, mam tam znajomych” albo „Przy następnej podróży do Europy nie ominę już Polski, zdałem sobie sprawę jak ważna jest wasza historia” – to coraz częstrze motywy zgłoszenia się do mnie na lekcje.

Warto zaznaczyć, że to nie zawsze są tylko Chilijczycy. W zeszłym roku uczyłam np. parę Hiszpanów, która mieszkała kilka miesięcy w Krakowie. Miejsce oczarowało ich na tyle, że po rocznych kontrakcie w Chile, podczas którego szlifowali ze mną język polski, postanowili wrócić do Polski na stałe.

4. Ciężką pracą ludzie się bogacą

Polsko – chilijskie interesy to kolejny powód do zwrócenia uwagi na nasz język. Czasem proszona jestem o tłumaczenia, coraz częściej jednak chilijski biznesmen podchodzi do sprawy honorowo, odpowiedzialnie i sam chce się nauczyć choć podstaw języka. Niejednokrotnie potrzebny mu jest też intensywny kurs polskiego przed podróżą w interesach. Jak się okazuje, samodzielnie zamówienie kolacji w restauracji w Warszawie czy Krakowie potrafi przynieść sporo satysfakcji.

5. Pociąg do wiedzy

Chilijczycy o sprecyzowanych zainteresowaniach dostrzegają to co w polskiej historii i kulturze ważne, godne docenienia albo zbadania. Studia w kraju nad Wisła to czasem ich cel na najbliższe lata.

Całkiem niedawno zgłosił się do mnie młody student muzyki, któremu marzy się kontynuowanie nauki w Polsce. Nasi zdolni muzycy klasyczni i polskie akademie cieszą się tu dobrą sławą.  Od kilku miesięcy pracuję za to z Ximeną, historyczką, która planuje większy projekt akademicki dotyczący holokaustu i historii Żydów, którzy po wojnie zamieszkali w Chile. Chce więc badać polskie archiwa, rozumieć dokumenty, czytać historyczne książki polskich autorów…

6. Oryginalne hobby

Ostatnia kategoria jest chyba najciekawsza, bo najmniej oczywista. Język polski potrafi być po prostu zajmującym hobby dla osób, które nie mają i nigdy wcześniej nie miały żadnej bliższej styczności z Polską.

Jedną z najoryginalnieszych motywacji jest miłość do polskiej poezji. Roberto, chilijski scenarzysta, uwielbia w szczególności Bolesława Leśmiana i bardzo chciałby czytać jego wiersze w oryginale. Tak bardzo, że na lekcje dojeżdża z Valparaiso.

Julio za to szukał nowego nowego hobby, takiego które będzie wyzwaniem dla jego umysłu, przyzwyczajonego do pracy w statystykach i numerach.  Wymyślił sobie, że nauczy się polskiego i podobno plan działa – stymulacja umysłowa na najwyższych obrotach sprawia, że czuje, że się rozwija. Przy okazji dowiedział się, że Polska to ciekawy kraj. „Może kiedyś pojadę tam na wakacje” – dodaje zachęcony.

W pamięć zapadł mi też przypadek Estebana, chilijskiego dziennikarza, wielkiego fana piłki nożnej. Opowiedział mi historię, jak to znalazł na strychu dziadka sportowe magazyny z lat 70-tych. Doskonale zapamiętał artykuły o sukcesie polskiej drużyny w mistrzostwach świata i o Grzegorzu Lato. Zapamiętał też wszystkie zagadkowe dla niego litery i nazwy, których nie umiał wypowiedzieć. Postanowił wtedy, że kiedy dorośnie dowie się o Polsce i tym oryginalnym języku więcej. Po 20 latach udało mu się to marzenie spełnić. Choć polska piłka nożna nie odnosi już takich sukcesów,  poprawna wymowa nazwy drużyny Wrocław Śląsk niezmiennie wywoływała na jego twarzy szeroki uśmiech.

 

Jak widać, motywacje do nauki języka polskiego są różne, ale zawsze silne i dość konkretne. Dzięki temu mam szczęście pracować ze studentami, którym nie brakuje ani chęci ani determinacji, a taki student to skarb. Lekcje to wyzwanie również dla mnie, żeby jasno wytłumaczyć wszelkie niuanse, żeby nie zniechęcić skomplikowaną gramatyką, żeby stworzyć podczas zajęć mały, polski świat, choć jesteśmy po drugiej stronie globu. To duża motywacja do przygotowywania niebalalnych, multimedialnych zajeć, ale i wspaniała satysfakcja, kiedy przychodzą pierwsze sukcesy. A że sukcesy z językiem polskim są możliwe, niech poświadczy poniższy wiersz Julia, który wspaniale poradził sobie z zadaniem sparafrazowania słynnego, polskiego wiersza „Kto Ty jesteś? Polak mały”. Zdał na piątkę!

Kto Ty jesteś? Chilijczyk mały.

Jaki znak Twój? Kondor brązowy.

Gdzie Ty mieszkasz? Między Chilijczykami.

W jakim kraju? W chilijskiego ziemi.

Czym twa ziemia? Mą ojczyzną.

Czym zdobyta? Rozumem i siłą.

Czy ja kochasz? Kocham szczerze.

A w co wierzysz? W Chile wierzę.

 Artykuł ukazał się w Biuletynie Ambasady RP w Chile (nr 13).   PDF biuletynu

Imagen 9

 Wersja po hiszpańsku tu: BOLETIN EN ESPAÑOL, NUMERO 13

 

Monika Trętowska

Author Monika Trętowska

More posts by Monika Trętowska

Join the discussion 3 komentarze

Leave a Reply