W miniony weekend w Santiago odbywały się Międzynarowe Targi Gastronomiczne ÑAM. Poza tym, że można było tam kupić przeróżne smakołyki (od domowej marmolady przez sery po zioła i wino), można było też zjeść lunch. Wybrałyśmy się na targi sobotnim popołudniem z moją chilijską przyjaciółką Pauli. Odbywały się niedaleko mojego domu. Zresztą, na takie rzeczy nie trzeba mnie długo namawiać:) 

Pauli zjadła reinetę (chilijska, biała ryba) w panierce z quinoa, ja na targach w końcu spróbowałam papas rellenas. To masa ziemniaczana nadziewana mięsem, a w moim przypadku grzybami,  druga zaś warzywami z serem. Była pyszna! Na facebookowym fanpejdżu Tresvodka.com obiecałam wam przepis. Pogooglowałam, a wczoraj skonsultowałam wszystko z moją chilijską teściową i wygląda na to, że przepis jest bardzo prosty!

papas rellenas

SKŁADNIKI  (na 8 ziemniaczanych kulek)

MASA:

1 kilo ziemniaków, 1 jajko, mąka, sól

NADZIENIE:

1 cebula
6 ząbków czosnku
3 jajka (2 ugotowane y 1 surowe)
400 – 500 gram mielonego mięsa
mąka
rodzynki
oliwki
sól
olej
przyprawy: mielona, ostra papryka, sól, pieprz

PRZYGOTOWANIE:

MASA

Żeby zrobić masę potrzebujemy właściwie tylko ziemniaki, ewentualnie trochę mąki i jajko. Ziemniaki obieramy i gotujemy w wodzie bez soli, aż będą mięciutkie. Nieco studzimy, a potem trzeba je zemleć na gładkie pure, tak by nie było żadnej grudki. Dodajemy sól i ewentualnie jajko. Można też sypnąć trochę mąki, ale nie za dużo. I teściowa i większość przepisów w internecie radzi mąkę sypnąć na swoją dłoń, a potem nabrać nią trochę masy, uformować kulkę i spłaszczyć. W tym miejscu dodajemy nadzienie (o nim niżej), kładziemy je na środek ziemniaczanego placka, po czym ostrożnie zamykamy go formując kulkę albo podłużnego cepelina jak na moim zdjęciu.

Tak przygotowane kulki obtaczamy lekko w mące i wrzucamy na rozgrzany, głęboki olej. Obsmażamy chwilę (przepisy mówią od 2 do 6 minut), wyjmujemy i kładziemy na ręcznik kuchenny, by wchłonął tłuszcz. I to właściwie wszystko!

NADZIENIE

Co do nadzienia to w Chile papas rellenas faszeruje się pino, czyli mięsem mielonym, usmażonym z cebulą i przyprawionym mieloną, ostrą papryką. Takie przygotowywała mama mojej teściowej, takie robi ona. Wraz z nadzieniem do środka ziemniaczanej masy wkłada się również kawałek jajka na twardo, rodzynki i oliwkę. Tak samo jak w przypadku chilijskiej „empanada de pino”.

(Jak robimy pino? Kroimy w kosteczkę cebulę i smażymy ja na patelni z mięsem mielonym i ají de color – ilość przyprawy według uznania, ale pino powinno być wyraziste. Teściowa poleca zrobić to noc wcześniej i zostawić w lodowce do przegryzienia)

Podobnie jednak jak z polskimi pyzami czy pierogami, nadzienie można zmieniać i tak jak w przypadku moich sobotnich ziemniorów, włożyć w nie mix warzyw z serem albo pieczarki. Na targach sprzedawano również papas nadziewane „prietas”, czyli chilijską kaszanką z jabłkiem, miodem i orzechami (brzmi dobrze?). Całość polano mi sosem jogurtowo – kolendrowym (zielone zamazajki na zdjęciu) i sosem oliwkowym (fioletowe zamazajki). Pycha pycha.

Przepis nie wygląda na skomplikowany. Zamierzam go niebawem wypróbować i zrobić papas rellenas w domu. Wtedy też może dodam wam jakieś konkretne proporcje i czas smażenia, choć w przypadku masy mówimy właściwie tylko o ziemniakach i soli, a nadzienie zależy w sumie od nas:) Grunt to dobrze zmielone ziemniaki. Należy też masę nadziewać od razu, nie może być za zimna czy za twarda, a już na pewno nie  może być z wczoraj.

Póki co podaje wam proporcje ze strony www.tipicochileno.cl Skusicie się? Ja już planuję te z grzybami… 🙂

Więcej przepisów z tej strony świata znajdziecie na blogu w zakładkach:

Kuchnia Ameryki Łacińskiej i Kuchnia Chilijska

Monika Trętowska

Author Monika Trętowska

More posts by Monika Trętowska

Join the discussion 11 komentarzy

Leave a Reply