W latynoamerykańskiej kulturze macho kobietom nie zawsze łatwo jest dojść do słowa. Coraz silniej walczą o swoje prawa, wybory i jakość życia. W muzyce za to od dawna płeć piękna miała wiele do powiedzenia. Bez choreografii, wyzywającego tańca, kusych strojów i skandali – wielu największym artystkom Ameryki Łacińskiej wystarczył zjawiskowy głos, mądry tekst i instrument.

Każda na swój sposób, każda w innym zakątku kontynentu, wszystkie dały się usłyszeć i już nigdy nie zapomnieć. Inspirując się muzycznymi korzeniami kontynentu, a nierzadko inspirując siebie nazwajem, tym dziesięciu kobietom udało się na stałe zapisać w historii muzyki latynoamerykańskiej i spopularyzować folklor Ameryki Łacińskiej poza jej granicami.  

Mercedes Sosa (Argentyna)

Argentyńska pieśniarka, multiinstrumentalistka i pisarka to człowiek-legenda nie tylko w Argentynie, ale i w całej Ameryce Łacińskiej. “Najlepszy głos jaki urodził się na argentyńskiej ziemi”, powiedział o niej kiedyś inny rodzimy muzyk, Fito Paez i nikt nie pomyślał nawet, żeby temu zaprzeczyć. Jej niską, głęboką i przejmująca barwę głosu poznaje sie od pierwszego wyśpiewanego słowa. “La Negra” (“Czarna”) jak nazywają ją wielbiciele, przez ponad 50 lat artystycznego życia inspirowała się folkorem, najpiew argentyńskim, a potem latynoamerykańskim. Jako czołowa członki ruchu „Nueva Canción” śpiewała zaangażowane politycznie testy, co w czasach argentyńskiej dyktatury skończyło się jej aresztowaniem (podczas jednego z koncertów zatrzymano zarówno artysytkę jak i całą obecną publiczność) i w efekcie emigracją Mercedes do Hiszpanii. W tym okresie nagrała m.in dwa piękne albumy poświęcone twórzości innych legend Latynoameryki: „Mercedes Sosa interpreta a Atahualpa Yupanqui“ (1977) i „Homenaje a Violeta Parra” (1971). Jej powrót do kraju tuż po utracie władzy przez juntę wojskową, stał się dla Argentyńczyków symbolicznym końcem dyktatury, a sama Mercedes emblematem wolności. Do najsłyniejszych jej utworów zaliczają się m.in. „Alfonsina y el mar“, „Solo de pido a Dios“, „Duerme negrito“ i „Todo cambia“.

Chavela Vargas (Meksyk)

Meksykańska pieśniarka urodzona na Kostaryce. Czołowa reprezentantka gatunku zwanego ranchera, śpiewanego głównie przez mężczyzn przy akompaniamencie mariachi. Chavela występowała sama, jedynie przy dźwiękach gitary, po raz pierwszy śpiewając historie o życiu z perspektywy kobiety. Swoim niskim, chropowatym i przejmującym głosem wykonywała tak nieśmiertelne utwory jak „La llorona”, „Piensa en mi”, „Macorina” i „No soy ni de aquí, ni soy de allá“. Chavela była nie tylko wspaniałą artystką, ale i wyjątkową osobowością: ubierała się jak mężczyzna, piła, paliła tytoń, nosiła ze sobą pistolet, w wieku 80 lat skoczyła ze spadochronem, rok później publicznie wyznała, że jest lesbijką. Przyjaźniła się z Fridą Kahlo i Diego Rivierą, pozostawała w serdecznych relacjach z Pablo Picasso, Pablo Nerudą i Gabrielem García Marquezem. Wystapiła m.in.w słynnej nowojorskiej Carnegie Hall, wyprzedając całą salę w dwa tygodnie. Z powodu nadużywania alkoholu pod koniec lat 70-tych wycofała się na wiele lat z kariery scenicznej. W wielkim powrocie w latach 90-tych pomógł jej hiszpański reżyser Pedro Almodovar, który opisał jej głos jako „szorstki głos czułości”. O jej burzliwym życiu Chaveli można przeczytać m.in. w biograficznej książce: „Y si quieren saber de mi pasado…”.

Elis Regina (Brazylia)

Od wystepu w radiu w wieku 11 lat do tragicznej śmierci w wyniku pomieszania środków uspokajających z alkoholem i narkotykami 25 lat póżniej, Elis Regina przeszła przez brazyliską scenę niczym huragan. Tak też zresztą nazywana była przez swoich współpracowników ze względu na wyjątkową ekspresję podczas występów na żywo. „Dzielę się ubraniem, przyjaciółmi i wszystkim innym, ale nie sceną”, mawiała. Ta zadziorna dziewczyna z charakterem miała jednocześnie kojący, rytmiczny głos i wielką zdolność do swobodnej interpretacji. Regina uznawana jest za za czołową reprezentatkę gatunku muzycznego MPB (Muzyka Popularna Brazylii) i bossa novy. W póżniejszych latach nagrywając z muzykami takimi jak Gilberto Gil przyczyniła się do popularyzacji nowego nurtu muzycznego nazywanego „tropicalia”. Jej album „Elis & Tom“ nagrany w 1974 r. z legendarnym Antonio Carlosem Jobimen uznawany jest za najwspanialszy album bossa novy wszech czasów. Zawiera m.in. słynny utwór tego stylu „Águas de Março”. Sama Elis nagrała dziesiątki płyt, które rozeszły się w ponad 80 milionach egzemplarzy.

Chabuca Granda (Peru)

Maríe Isabel Granda Larco, znana bardziej jako Chabuka Granda, nie tylko śpiewała, ale i komponowała. Urodzona w 1920 r. jako dwunastolatka została sopranem w cenionym chórze Colegio Sophianum w Limie. Efektem jednej z przebytych operacji był jej niezapomniany, głęboki głos. Na początku kariery śpiewała romantyczne i nostalgiczne piosenki o Limie, w latach czterdziestych znana była z interpretacji popularnych w tym czasie piosenek meksykańskich. Późniejsze eksperymenty zaowocowały wpływami muzyki afrykańskiej i łamaniem konkwencjonalnego rytmu peruwiańskiego walca. Rozgłos przyniośł jej też rozwód, który w ówczesnym, niezwykle katolickim Peru, był wielkim wydarzeniem. Jej sława przekroczyła granice kraju. Inspirowała m.in. Brazylijczyka Caetano Velonso, który po jej śmierci umieścił na swoim albumie własną wersję jej piosenki „Fina Estampa”. Jednym z emblematycznych utworów Chabuki jest też piękny utwór w stylu kreolskim (tzw. afroperuwianizmu) „La flor de canela”.

Paulina Tamayo (Ekwador)

Paulinę Tamayo usłyszałam spacerując po ulicach Quito. Jej muzyka dobiegała z jednego ze sklepów muzycznych w centrum historycznym miasta. Spodobała mi się, więc weszłam i zapytałam kto to. Tak odkryłam dziewczynę, która mając zaledwie dziewięć lat, swoim śpiewem wycisnęła łzy z oczu samej Chabuki Granda. Po tym jak peruwiańska legenda usłyszała jej występ na żywo powiedziała jej mamie: „Ona nie jest gwiazdą, bo gwiazdy mają datę ważności i potem gasną. Ona zawsze będzie ciałem astralnym”. Nie pomyliła się. Paulina Tamayo ma za sobą ponad 45 lat pełnej sukcesów kariery, a dziś nazywana jest „głosem Ekwadoru” („la voz de Ecuador”). Jest jedną z głównych reprezentantek gatunku „el pasillo”, mającego swój początek w XIX w. i wywodzącego się od europejskiego walca (ma jednak szybszy rytm). El pasillo, rozpropagowane przez wenezuelską arytokrację, komponowane jest również w Meksyku, Kolumbii, na Kubie i Kostaryce, ale w wersji instrumentalnej i do tańca. To właśnie w Ekwadorze zaczęły powstawać jego wersje śpiewane i melancholijne. Jedne z najbardziej znanych utworów Pauliny to son “Amor, Dolor”, “Fe perdida”, “Parece mentira” czy “La canción de los Andes”.

Totó de Momposina (Kolumbia)

Karaibski powiew świeżości na mojej liście śpiewających kobiet. Muzyka Totó to bogata mieszanka elementów afrykańskich, rdzennej ludności tej części Kolumbii i wpływu hiszpańskiej kolonizacji. Z tej fuzji powstały rytmy zwane dzisiaj cumbią, el porro, la chalupa i mapalé. Totó, badaczka i antropolog kultury, jest nie tylko doskonałą wokalistka, ale i świetną tancerką. Jej spontaniczne, energetyczne show w akompaniamencie bębnów, perkusji i tradycyjnych instrumentów wybrzeża porywają nie tylko Kolumbijczyków. Międzynarodowe zainteresowanie wzbudziła albumem „La Candela Viva“ (1993), wydanym przez wytwórnię Real World Records Petera Gabriela. Artystka współpracowała też m.in. z Los Jaivas, Gilbertem Gilem, Calle 13, Gustavo Santaolalla czy Lilą Downs. 76-letnia dziś Totó de Mamposina ponad 60 lat swojego życia poświęciła prezentowaniu dźwięków i tańców karaibskiego wybrzeża i do dziś wydaje nowe płyty. Uznawana jest za żyjący skarb narodowy Kolumbii. Jak twierdzi mój przyjaciel z Bogoty, jej interpretacja utworu „Yo me llamo cumbia“ jest hymnem każdego szanującego się Kolumbijczyka.

Lagrima Ríos (Urugwaj)

Artystka mająca afrykańskie korzenie, uznawana jest za jedyną czarnoskórą pieśniarkę tanga. Nazywana jest też „czarną perłą tanga” („La perla negra del tango”) i „damą candombe”. Jej mocny, niski i przejmujący głos, stworzony do śpiewania tanga, przywodzi na myśl kobietę po przejściach, która ma za sobą setki wypalonych paczek papierosów, morze wypitego alkoholu i wypłakanych łez. Jej pseudonim artystyczny (Lágrima) znaczy zresztą „łza“. Ríos przyznała jednak w jednym z wywiadów, że nigdy nie zapaliła ani jednego papierosa i stroni od alkoholu. Jak mówi „czarnoskóre osoby mają grubsze struny głosowe niż biali ludzie“. Artystyczne imię wybrała za to nie ze względu na łzy smutku, ale radości. Lágrimę poznałam wraz z jej występem w dokumencie „Café de Los Maestros“ (2008) Gustavo Santaolalli, epopei muzycznej poświęconej argentyńskim, żyjącym legendom tanga. Do dziś chętnie i wracam do jej albumu „Cantando sueños¨ z piosenką w rytmie candombe “Bajo del arbol un tambor“.

Soledad Bravo (Wenezuela)

Soledad Bravo, krystaliczny głos Wenezueli, nagrała 30 albumów w ponad 40 lat kariery scenicznej. Artystka urodzona w Hiszpanii, ale z wenezuelskim obywatelstwem, na początku śpiewała hiszpańskojęzyczne klasyki, by w 1973 roku wpisać się w historię muzyki swoim szóstym albumem „Cantos de Venezuela”, gdzie po raz pierwszy sięgnęła po wenezuelski folklor. Zaśpiewała na nim m.in. „Mi tripón” i „Caramba” autorstwa Otilio Galíndez, a samym krążkiem wpisała się w nurt protest songów i piosenek zaangażowanych społecznie. W latach osiemdziesiątych skręciła w stronę salsy, co zaowocowała m.in. współpracą z legendarnym Willie Colonem i nagrywaniem albumów w Nowym Jorku. Przejmujący głos Soledad ma w sobie zarówno siłę, jak i subtelność, co słychać choćby w „Tonadas de ordeño” i “Cantos de pilón”.

Celia Cruz (Kuba)

Jej ojciech chciał, żeby została nauczycielką. Mała Celia z Hawany została jednak „Królową Salsy“ i okrzyknięta „Głosem Latynoamerykańskiej Kultury“, będąc jednocześnie jedną z najbardziej rozpoznawalnych i najlepiej zarabiających artystek latynoamerykańskich w historii. Za życia sprzedała ponad 30 milionów płyt, z których 23 pokryły się złotem. Jej kariera rozpoczęła się jeszcze na Kubie wraz ze współpracą z orkiestrą Sonora Matancera, ale przez większość część życia Celia tworzyła w USA, gdzie wyjechała po dojściu Fidela Castro do władzy (dostała potem dożywotni zakaz wjazdu na wyspę, a jej muzyka została zakazana w całym kraju). W Stanach Zjednoczonych nagrywała z Tito Puente i Willie Colonem, występowała też jako członkini legendarnej grupy salsowej Fania All-Stars, będąc świadkiem i sprawcą narodzin popularności salsy na różnych kontynentach. Jej pełen pasji śpiew, unikalny styl, ekstrawagancki ubiór i doskonały kontakt z publicznością sprawił, że królowała na światowych scenach ponad 40 lat i przetarła ścieżkę do międzynarodowej sławy innym latynoameryańskim artystom. Została pierwszą czarnoskóra kobietą, która wystąpiła w słynnej nowojorskiej Carnegie Hall. Dostała też swoją gwiazdę w Hollywoodzkiej Alei Sławy. Piosenki. jak „La vida es un carnaval“ czy „Quimbara“ do dzisiaj z miejsca zapełniają taneczne parkiety.

Violeta Parra (Chile)

Violeta nie jest może najlepszą wokalistką wśród kobiet na tej liście, ale możliwe, że jest tą najbardziej wszechstronną i inspirującą całą Amerykę Łacińską. Wystarczy wspomnieć, że jeden z jej najsłynniejszych i najpiękniejszych utwórów “Gracias a la vida” („Dziękuję Ci życie”) doczekał się interpretacji kilku wyżej wspomnianych artystek, m.in Mercedes Sosy, Chaveli Vargas, Elis Regina czy Soledad Bravo. Argentynka nagrała wręcz cały album w hołdzie chilijskiej badaczki folkloru. Violeta w swoim burzliwym i zakończonym samobójstwem życiu napisała oraz skomponowała ponad 3000 pieśni o poetyckich, niebanalnych tekstach, czerpiąc garściami z folkowej muzyki Latynoameryki, badając ją, analizując i ocalając tym samym od zapomnienia. Parra tworzyła nie tylko muzykę, ale i obrazy, gobeliny, hafty, rzeźby i ceramikę. Była pierwszą artystką z Ameryki Łacińskiej i pierwszą kobietą, której indywidualne prace zostały wystawione w Luwrze w Paryżu. Dziś zgodnie nazywana jest ikoną muzyki folkowej Latynoameryki.

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze Biuletynu Ambasady RP w Chile. Pełną wersję online znajdziecie tu BIULETYN GRUDZIEŃ 2016 (po polsku) i BOLETIN DICIEMBRE 2016 (po hiszpańsku)

tresvodka - latynoamerkańskie artystki

tresvodka - latynoamerykańskie artystkiWięcej o muzyce latynoamerykańskiej na blogu znajdziecie na blogu tutaj – MUZYKA LATYNOAMERYKAŃSKA. A Wy? Macie swoją ulubioną latynoamerykańską artystkę? Podzielcie się w komentarzach.

Monika Trętowska

Author Monika Trętowska

More posts by Monika Trętowska

Join the discussion 5 komentarzy

  • Pat napisał(a):

    W Argentynie, w kilku miejscach, opowiadano nam o fenomenie Gildy. Nieżyjącej piosenkarki muzyki cumbia. Nie jest to bardzo ambitna muzyka i może dlatego nie wiedzę jej w zestawieniu.

  • “Czarna” jest wspaniała 🙂 Rzeczywiście ma przejmujący głos… 🙂

  • Jak zobaczyłem i usłyszałem Toto, przypomniała mi się cała cudowna Kolumbia :).Tęsknię bardzo! Przy Okazji FB podpowiedział mi dziś, że dokładnie rok temu wylądowałem w Medellin, zaczynając podróż przez Amercia del Sur – tekst wpasował mi się więc dziś idealnie 😉

  • Ewa napisał(a):

    Czytałam i czytałam i czekałam na Celię Cruz… aż w końcu doczytałam. Cudowny, fantastyczny głos!

  • Mmalena napisał(a):

    Z tych, które wymieniłaś zdecydowanie Chavela Vargas 🙂
    Gdy przeczytałam o latynoamerykańskich śpiewających kobietach, od razu przyszła mi do głowy moja ulubiona piosenka: Yo soi Maria 🙂 – moje ulubione wykonanie jest nagrane przez zespół pochodzący ze ….. Słowenii 🙂 Zerknij na youtube: Maria de Buenos Aires Astorpia quinteto Piazzolla_Tango Argentina -> uczta dla oczu i uszu 🙂

Leave a Reply