Tydzień temu podrzuciłam wam 10 moich ulubionych chilijskich utworów, tych spokojniejszych (LINK). Dziś obiecane szybsze rytmy, w skrócie: popowo-rockowo-funkowe. Znajdzie się też odrobina cumbii, a nawet punk. To lista raczej do słuchania, nie stricte tańczenia, ale przy niektórych można ruszyć na parkiet. Przypomnę, że impulsem do tej serii postów była dla mnie lista najczęściej słuchanych przeze mnie piosenek w 2018 roku, którą podrzucił mi Spotify. Wiele z nich było chilijskich i od lat systematycznie pojawia się w moim prywatnym zestawieniu. Postanowiłam się nim z wami podzielić.

Podobnie jak w przypadku poprzedniej listy, czasami lubię tylko tę jedną piosenkę danego artysty, innym razem cenię go całościowo. Dlatego kilku z nich znajdziecie również w poście o współczesnych artystach z Chile albo tym o kluczowych artystach w historii tego kraju. Dwa nazwiska z poniższego zestawienia pojawiły się też na poprzedniej liście „balladowej”, ale w innym wydaniu, więc myślę, że nie szkodzi.

Przed końcem roku postaram się opublikować jeszcze jeden post, z chilijskimi hitami imprezowymi, które pojawiają się na każdej szanującej się domówce czy lokalnym disco. Nie będą to już może moje ulubione piosenki w życiu, ale na pewno te, do tych w Chile najczęściej tańczę, bo takie grają 🙂 Zbliża się Sylwester, więc akurat może coś się przyda!

Jeśli chcecie poczytać więcej o muzyce latynoamerykańskiej zajrzyjcie też tutaj.

MÓJ PRYWATNY TOP 10 CHILIJSKICH PIOSENEK:

LISTA SZYBSZA

1. Glup „Freebola”

Moi przyjaciele kojarzą tę piosenkę ze mną, więc chyba rzeczywiście często się zapętla na moich playlistach, kiedy mnie odwiedzają 🙂


2. Fulano „Lamento”

Mój ulubieniec, jeśli chodzi o zespół Fulano. To ciekawa undergroundowa grupa lat 80-tych, łącząca progresywny rock z jazzem i muzyką eksperymentalną. Do tego słowa wymierzone były przeciwko reżimowi tamtych czasów. Fajnie, że śpiewa dziewczyna. Miałam okazję poznać ją kiedyś osobiście, jako dorosłą już kobietę. Arlette Jequier, była gościem na naszych zajęciach z historii muzyki latynoamerykańskiej, które miałam na jednym z uniwersytetów w Santiago.


3. Panico  „Tránspíralo”

Tego numeru koniecznie trzeba słuchać głośno. Nadaje się do wyskakania napięć i zagwostek. Tytuł zreszta mówi „wypoć to”. Dacie volume up?


4. Francisca Venezuela ” Quiero verte más”

Jak już wyskakiwała mi na Spotify w tym roku zawsze poprawiała mi humor i zaczynałam kręcić nóżką czy biodrem.  A więc podrzucam. Kręćcie i wy.


5. Pedropiedra „Vacaciones más allá”

Ten numer zawsze do mnie wraca i sprawdza się świetnie podczas dłuższej jazdy samochodem w chilijskie, upalne lato.


6. Anita Tijoux „Shock”

O Anicie było tydzień temu i w poście o współczesnych artystach z Chile, na których warto moim zdaniem zwrócić uwagę też. Jej hip hop akurat nie tylko trawię, ale i lubię. Podrzucam więc „Shock”, piosenkę zaangażowaną w walkę chilijskich uczniów o darmową edukację i jej lepszy poziom. Na video widzicie tzw. „tomas”, czyli strajki uczniów polegające na barykadowaniu się w swoich szkołach.


7. Gepe –  „En la naturaleza”

O Gepe też juz pisałam. W poprzednim poście mieliście wolniejsze rytmy i liryzm, dziś utwór, który pokazuje jak Gepe bawi się łączeniem gatunków nowoczesnych z rodzimym folklorem. Tutaj słychać np. duże wpływy muzyki andyjskiej i słynnej fiesty La Tirana.

Posłuchajcie teżLa VentanaczyHablar de tiz nowszych płyt (choć ja wolę Gepe lirycznego ze starszych).

Duet: Alex y Daniel „Mundo real”

A tutaj Daniel (czyli Gepe) w duecie z Alexem, o którym pisałam tydzień temu. Ten numer często wpadał na mojego Spotify.


8.  Los Bunkers – Llueve Sobre la Ciudad

Odrobina alternatywnego rocka z Concepción. Członków Los Bunkers połączyła miłość do The Beatles i The Kinks. Ten kto zna płyty Bitelsów z różnych okresów nieco lepiej i posłucha chilijskiej grupy z początków lat 2000 zauważy ich wpływ.  Dla wielu to grupa kultowa. Ja często wracam do m.in. do tej piosenki.


9. Ases Falsos – Salto Alto

Na początku nazywali się Forther Muckers, a po tym jak z grupy odszedł gitarzysta Héctor Muñoz figurują jako Ases Falsos. Nie wiem co ma w sobie ta piosenka, ale zawsze czekam na refren o przeskakiwaniu barierki na moście nad rzeką Mapocho (w Santiago). Uspokajam, nie mam myśli samobójczych, ale autorowi piosenki zdaje się, że różne rzeczy chodzą po głowie, przemierzając centrum miasta.


10. Chico Trujillo „Loca”

Na koniec hit, zapowiadący jednocześnie listę piosenek, królujących na chilijskich domówkach i parkietach. Chico Trujillo nie może na nich zabraknąć i nigdy nie zawodzi. Zespół grał w tym roku w Krakowie i podobno dał czadu. Nie dziwię się, bo to energetyczna mieszanka nowej cumbii chilijskiej (o której pisałam tu), ska, reagge, rocka i jeszcze innych styli. Lubię ich, a „Loca loca” często nucę, czym rozbrajam nowo poznanych Chilijczyków. Cudzoziemka śpiewająca Chico Trujillo jest bardziej „swoja” 🙂 Poza tym „loca, loca, te volviste loca” („szalona ty, szalona ty, oszalałaś”) to podobno piosenka o mnie  w kontekście przeprowadzenia się do Chile z własnej woli 🙂 Tak przynajmniej sobie ten kontekst tłumaczę 🙂

*Cecilia „Baño de mar a medianoche”

I znowu bonusik. Stary, ale jary.  Uwielbam Cecilię! To taka chilijska diva z lat 50/60-tych jak nasza Violetta Villas 🙂

Coś wam wpadło w ucho? Dajcie znać w kometarzach!

Monika Trętowska

Author Monika Trętowska

More posts by Monika Trętowska

Join the discussion 9 komentarzy

Dodaj komentarz