Grudzień sprzyja podsumowaniom. Te muzyczne, zrobił za mnie Spotify, podsuwając  listę najczęściej słuchanych przeze mnie piosenek w 2018 roku. Powstała w ten sposób mieszanka salsy, latynoamerykańskich artystów, polskich piosenek, tegorocznych odkryć i kawałków z mojej playlisty do ćwiczeń, stąd w niej np. Beyoncé 🙂 Zauważyłam, że co roku jest sporo utworów, które się powtarzają. Wiele z nich jest z Chile, co zainspirowało mnie do podrzucenia wam moich ulubionych chilijskich piosenek, które pomimo upływu lat wciąż systematycznie rozbrzmiewają u mnie w domu.

Temat muzyki jest mi bardzo bliski. Większość z was zapewne nie wie, że zanim wyjechałam do Chile i pracowałam jako korespondent, wiele lat pracowałam w Polsce w rozgłośniach jako prowadząca i „pani od kultury”. Prowadziłam też programy muzyczne. W Chile za to studiowałam historię muzyki latynoamerykańskiej na jednym z uniwersytetów w Santiago. Bardzo szybko więc wyłoniłam listę dla was, a że wśród nich były w większości utwory balladowe i kilka szybszych, po chwili miałam już gotowe dwie listy, a trzecią w bonusie: spokojniejszą „balladową”, szybszą „rockowo-popowo-funkową” i taneczną „evergreenami na parkiet”. Zrobiła się nam niniejszym mini seria postów muzycznych.

Dziś ballady i spokojniejsze rytmy, często wręcz akustyczne, choć znajdzie się na niej i rumba, a nawet hip hop. Chyba w takim muzycznym spokojnym wydaniu wolę Chile. Po taneczne, latynoamerykańskie rytmy sięgam raczej w inne rejony, ale są wyjątki. Dodam też, że czasem lubię wymienionych artystów w ogóle i w całości (dlatego o wielu z nich pisałam też w poście o współczesnych artystach z Chile), a czasem jedynie kilka ich piosenek albo wręcz tylko jedną, którą wam podrzucam. Na pewno też tak czasem macie.

Postanowiłam pomóc nieco czytelnikom nie mówiącym po hiszpańsku i pod każdą piosenką przetłumaczyłam fragment jej tekstu, żebyście poczuli klimat przesłania.  Łapcie więc nowy post i dajcie koniecznie znać czy coś wam wpadło w ucho! 

MÓJ PRYWATNY TOP 10 CHILIJSKICH PIOSENEK:

LISTA WOLNIEJSZA

1. Gepe „Los Barcos”

To już 9 lat, jak pierwszy raz usłyszałam tę piosenkę, a wciąż pozostaje moim numerem jeden. Zdaje sobie sprawę, że to już kwestia sentymentalna i tak już pewnie pozostanie na wieki wieków. Do dziś też pierwsze płyty Gepe uważam za najlepsze, choć nadal śledzę jego karierę. Dla mnie „Los Barcos” („Łodzie”)  to piosenka o odważeniu się, pomimo strachu i niepewności, na ruch, na gest, na decyzję, kiedy zdaje nam się, że prowadzi ona do szczęścia i entuzjazmu. Pomimo ulotności chwil, a może i życia. Albo właśnie dlatego. Ta piosenka towarzyszyła mi w okresie podejmowania decyzji o przeprowadzce do Chile. Teraz pewnie rozumiecie mój sentyment. Inne moje Gepe-ballady to „Herba Prima” i „Samoriseva”, z nowszych „Alfabeto„, a o samym artyście, którego miałam okazję spotkać, pisałam już na blogu m.in. w tym poście. 

es como morirse de penato jak umierać z żalu
por algo también / za czymś
comer la sal y el azúcar al mismo tiempo / jeść jednocześnie sól i cukier
si me hablas / jeśli do mnie mówisz
yo te hablo / ja mówię do Ciebie
porque me muero… / bo umieram…
me muero de entusiasmo / umieram z entuzjazmu

… de saber lo que es / … by wiedzieć co to jest
y lo que se dice cuando me muero / i co się mówi, kiedy umieram
de entusiasmo, de entusiasmo… / z entuzjazmu, z entuzjazmu
los barcos se van y vienen acá /  łodzie odpływają i przypływają
disfrutan la orilla y luego se van / cieszą się brzegiem, a potem odchodzą



2. Manuel Garcia „Canción de Desvelado”

Nie wiem jak to się stało, ale artysta za którym nie przepadam, co więcej uważam, że fałszuje (sorry Chile), napisał, moim zdaniem, jedną z najlepszych współczesnych piosenek w tym kraju. „Canción de desvelado” („Piosenka bezsennego”) jest jak widmo. Odkąd po raz pierwszy ją usłyszałam, wraca do mnie nieustannie. Jeśli usłyszę ją w telewizji czy radiu, nie jestem w stanie jej przełączyć. Paraliżuje mnie i słucham do końca. Zawsze. Ma niezwykłą zdolność do sięgnięcia do najgłębszego zakamarka moich myśli i wyciągnąć z nich pewien rodzaj czułości połączonym z rozżaleniem (stanem świata, człowieczeństwa, moim życiem, mną – zależy). Poza przejmującymi słowami o demonach „które są  w nas, choć nie ma pełni”,  czyhającej śmierci i nadziei, mam też zawsze w głowie teledysk i serial, który ten utwór promował. Serial „Ecos de desierto” dotyczył zbrodni popełnionych podczas dyktatury Pinocheta w Chile, słynnej „Caravana de la Muerte”, a teledysk skupia się na ostatnich chwilach głównej pary, zanim on zostanie rozstrzelany i porzucony na pustyni… 

Algo que siempre ha nacidoCoś, co zawsze się rodziło
detrás de la cordillera, / za pasmem górskim (Andów),
aunque no haya luna llena,chociaż nie ma pełni księżyca
siempre se queda en nosotros;zawsze w nas jest;
y eso que a mí me desvela, / i to wpędza mnie w bezsenność.

(…)

Algo que nos toca el hombro Coś, co dotyka naszego ramienia
diciendo el tiempo que queda. / mówiąc, ile czasu pozostaje.
Todas las bestias salvajes, / Wszystkie dzikie bestie,
serpientes de lunas viejas, / węże starych księżyców
pasan y toman asiento, / przechodzą obok i zajmują miejsce,
pero eso no me desvela, ale to nie jest to co nie pozwala mi zasnąć,
sino la luz que despierta, / tylko światło, które budzi
en las mañanas qué venga / w godzinach rannych, niech przychodzi
otro camino de luz. kolejna ścieżka światła.


3. Leo Quinteros „La enredadera”

Czasami kiedy prawnik zaczyna nagrywać płyty świat dostaje takie małe perełki jak „La enredadera” („Winorośl”). Próbowałam wam i tutaj przetłumaczyć kawałek tekstu, dla nieznających hiszpańskiego, ale jest tak poetycki i wieloznaczny, że bez wchodzenia w głębszą interpretację wychodzi po prostu głupawo. No bo tak by było w miarę dosłownie: 

El todo dividido en todos / Całość podzieloną na wszystkich
se ve tan claro en tus ojos / widać tak wyraźnie w Twoich oczach
y prende de la enredadera / i zapuszczcza korzenie w winorośli
que sale de ti / która z Ciebie wyrasta

(…)

Y se alimenta desde el agua / I bierze pokarm z wody
que es el reflejo de la vida / która jest odbiciem życia
y cura todas sus heridas  / i leczy wszystkie jego rany
con un movimiento que hace al bailar / ruchem, który robi tańcząc

Interpretacje pozostawię wam. Pozostaje mi wierzyć, że docenicie melodię, po hiszpańsku słowa brzmią dobrze 🙂


4. Lucybell „Mataz”

To piosenka z drugiego albumu tej rockowej grupy, która w latach 90-tych odnosiła spore sukcesy. Singiel hulał w MTV, a zespół po świetnym przyjęciu w Ameryce Południowej próbował swoich sił w wielkim świecie, przeprowadzając się do Los Angeles. Ja podebrałam winyl Lucybell Claudiu (tak, jesteśmy z tych hipsterów, co lubią winyle 🙂 i tak właśnie poznałam się z „Mataz” („Zabijanie”). Polubiłam ten spokojny głos i rytm. Od tej pory często, jak widać, wracam do tego utworu, choć przyznam się, że chyba właściwie tylko do tego w przypadku Lucybell. 

Cada vez que veo brillarZa każdym razem, gdy widzę blask*
Tus piernas al fin / Twoich nóg, w końcu*
Logro descifrar / Udaje mi się rozszyfrować
Que puedes ser más que un simple espejo / Że możesz być czymś więcej niż zwykłym lustrem

Cada vez que veo brincar Za każdym razem, gdy widzę skakanie (wierzganie tych nóg?)
A mi alrededor / Wokół mnie
Tus labios sin voz / Twoje usta bez głosu
Logro entender que hay sólo un beso Rozumiem, że jest tylko jeden pocałunek
Sólo al despertar Tylko po przebudzeniu

*przetłumaczyłam nieco inaczej według logiki niż linijka po linijce


5. Nano Stern – Casualidad

Przez dwa lata pracowałam kiedyś w Radiu Jazz w Warszawie, gdzie miałam swój program muzyczny. Grałam wtedy ciekawe, moim zdaniem, mieszanki jazzu z innymi gatunkami, w tym latynoamerykańskimi, bo od prezentowania klasyków i kilkuminutowych wirtuozerii Davisa na trąbce byli moi starsi koledzy po fachu. Nano Stern wpasowałby się tam doskonale, ale było to ponad 10 lat temu i jeszcze go wtedy nie znałam. Stern tworzy klimatyczne płyty oscylujące wokół rocka, folku, trova i jazzu. „Casualidad” („Przypadek”) to moja ulubiona piosenka z albumu „Voy y Vuelvo” (2008).

No creo que haya sido casualidadNie sądzę, że to był przypadek
Que nuestros dos caminos se cruzaran en la mitad / Że nasze dwie drogi przecięły się na pół
De esta carretera que es la verdad / Ta autostrada, którą jest prawda
La mayoría de las veces solo da soledad / Najczęściej daje tylko samotność

Pero que felicidad, Ale co to za szczęście,
Haberte conocido, No parece verdad / Było Cię poznać. Wydaje się nieprawdopodobne (nieprawdziwe – gra słów)
Pero que felicidad / Ale co to za szczęście,
Esos poquitos días, Escapar la realidad / Tych kilka dni, uciec od rzeczywistości.


6. Fernando Milagros „Si, siempre”

Kiedyś, kiedy sięgałam już po Milagrosa, najczęściej słuchałam utworów „Piedra Angular” albo „Reina Japonesa„, ale w tym roku odkryłam „Si, siempre” („Tak, zawsze”) i to właśnie ten utwór znalazł się na mojej liście naj według Spotify. Jest w nim jakiś element przestrzeni i ruchu, który automatycznie przenosi mnie do gnającego pociągu, z którego gapię się przez okno i słucham własnych myśli. Nie wiem jak wy, ale ja właśnie za to kocham pociągi. I muzykę, za to słuchanie własnych myśli i emocji, też. 

Y miro el paisaje con mis ojos negros,  / I patrzę na krajobraz swoimi czarnymi oczami,
Como si este viaje fuese mi hogar, / Jakby ta podróż była moim domem, 
Bailo en esta fiesta con el movimiento,  / Tańczę na tej imprezie, poruszając się
Me recoge siempre en el mismo lugar,  / Zawsze mnie chwyta w tym samym miejscu.
Me fui pero, volví un rato,  / Poszedłem, ale wróciłem na chwilę, 
Me fui, quería verte, otra vez y otra vez  / Poszedłem, chciałem Cię zobaczyć, jeszcze raz i jeszcze raz.

 Alex Anwandter „Tormenta”

Nieco podobny efekt co „Si, siempre” Milagrosa wywołuje u mnie piosenka „Tormenta” („Burza”) Alexa Anwandtera, z tym że wpadam w jej sidła zazwyczaj najczęściej późną nocą, kiedy nie mogę spać. To część mojej playlisty na bezsenność. Alex to jednak dla mnie ulubieniec jednego przeboju, choć może nie dałam mu szansy.


7. Anita Tijoux „Mi verdad”

Jak to w przypadku Tijoux i w „Mi verdad” („Moja prawda”) śpiewa o problemie wygnania, wykluczenia, klasowej dyskryminacji i politycznej represji. Wszystko to w rytmach bogatego muzycznie hip-hopu, bo jak mówi Anita “hip hop to kawałek ziemi ludzi, którzy nie mają własnego miejsca”. Szczerze, nie przepadam za tym gatunkiem. Kiedy ktoś pyta czego słucham, często odpowiadam, że łatwiej mi powiedzieć, czego nie słucham, czyli hip- hopu i rapu” 🙂 Tijoux za to lubię. Jej teksty, jej melodykę i głos. Zwłaszcza kiedy miesza hip-hop z nieoczywistymi instrumentami, jak w „Mi verdad” czy w innym oim ulubieńcu „Sacar la Voz„.

Por mi piel morena borraron mi identidadZ powodu mojej brązowej skóry usunęli moją tożsamość
me senti pisoteado por toda la sociedadCzułam się zdeptana przez całe społeczeństwo
me tuve que hacer fuerte por necesidad /  Musiałam stać się silna z konieczności
fui el hombre de la casa a muy temprana edad / Byłam głową rodziny w bardzo młodym wieku

(…)

Verdad , verdad mi verdadPrawda, prawda, moja prawda
no quiero tu autoridadNie chcę twojego autorytetu
solo quiero caminar con dignidadChcę tylko chodzić z godnością
y conquistar mi libertad. /  i zdobyć moją wolność.


8.  Juana Fe „Afrorumba chilenera”

Już nie balladowo, ale wciąż na spokojnie. Rumba, proszę Państwa, ale w wydaniu chilijskim! Singiel “Afrorumba chilenera“ też bym bardzo chętnie zagrała w radiu. Może jeszcze powrócą te czasy, kiedy układałam playlisty i dzieliłam się ze słuchaczami swoimi faworytami. Póki co, zrobię to blogowo. Juana Fe to dość ciekawa mieszanka rytmów latynoamerykańskich, salsy, cumbii, jamajskiego ska i rumby. Chilijska grupa należy do czołówki stosunkowo nowego sub gatunku zwanego La Nueva Cumbia Chilena (Nowej Cumbii Chilijskiej), o którym pisałam TUTAJCharakterystyczne dla nich są społecznie zaangażowane teksty, ale nieco mniej dobitne niż Tijoux. „Afrorumba chilenera“ to mój absolutny ulubieniec i zawsze mam go na playliście w podróży.

No hemos dejado de soñar Nie przestaliśmy marzyć
y a pesar que pasa el tiempo pomimo upływającego czasu
ya no hay miedo a equivocarse nie ma już strachu przed pomyłką
ya no hay miedo a resbalarse nie ma już strachu przed poślizgnięciem się
ni miedo a desafinar ani strachu przed fałszowaniem

solo la sonrisa se nos cae / tylko uśmiech nam blednie
 algunas veces mi amor / czasami, moja kochana



9. Eduardo Gatti „Los Momentos”

To jedna z dwóch nastarszych piosenek na liście. Eduardo Gatti nagrał ją w 1970 r., będąc jeszcze członkiem rockowej grupy Los Blops. Widziałam go kiedyś na żywo podczas intymnego, klimatycznego koncertu w jednym z pubów w Santiago i to właśnie gorzka piosenka „Los momentos” o ulotności życia zapadła mi w pamięć. Nie pomyślałabym, że aż tak często słuchałam go akurat w 2018, a proszę. Nieustannie wraca.

Tu silueta va caminandoTwoja sylwetka idzie
con el alma triste y dormida, / ze smutną i śpiącą duszą,
ya la aurora no es nada nuevo / a zorza polarna to nic nowego
pa’ tus ojos grandes y pa’ tu frente; / dla Twoich wielkich oczu i dla Twojego czoła;
(…) 

Nos hablaron una vez cuando niños, / Powiedzieli nam kiedyś, gdy byliśmy dziećmi,
cuando la vida se muestra entera, kiedy życie pokazuje się w całek okazałości
que el futuro, que cuando grandes, / , że przyszłość, kiedy dorośniemy,
ahí murieron ya los momentos, / tam już umarły chwile,
sembraron así su semilla / tak zasiali swoje ziarno
y tuvimos miedo, temblamos, /  i baliśmy się, drżeliśmy
y en ésto se nos fue la vida.   i na tym upłynęło nasze życie.


10. Violetta Parra „Gracias a la vida”

Na koniec perła nad perłami. Wyciskacz łeż, nie tylko chilijskich. O Violecie Parra pisałam już wielokrotnie, choćby w poście o wielkich, latynoamerykańskich artystkach czy o kluczowych artystach w historii Chile). Artystka legenda, tworzyła w latach 50-60-tych ubiegłego wieku, a utwór „Gracias a la vida” („Dziękuję życiu”) jest uważany za najważniejszy. To hołd życiu, podziękowanie za wzrok, słuch, wrażliwość, nadwrażliwość, ból, szczęście, miłość i smutek. Za pełnię człowieczeństwa. Wymowa tego utworu jest o tyle tragiczna, że to ostatnia piosenka napisana przez Violetę, zanim popełniła samobójstwo. Często słucham też wersji w wykonaniu Mercedes Sosa. Jest inna, mocniejsza, ale równie piękna. A jak słucham, to śpiewam na głos, całym sercem. Jak każdy szanujący się Chilijczyk, kiedy ktoś puści „Gracias a la vida”. 

Gracias a la vida que me ha dado tanto / Dziękuję życiu które tyle mi dało
Me dio dos luceros, que cuando los abro / Dało mi oczy którymi gdy je otwieram
Perfecto distingo lo negro del blanco / Doskonale rozróżniam czarne od białego
Y en el alto cielo su fondo estrellado / I na wysokim niebie jego rozgwieżdżoną głębię
Y en las multitudes el hombre que yo amo / A w tłumie mężczyznę którego kocham

Gracias a la vida que me ha dado tanto / Dziękuję życiu które tyle mi dało
Me ha dado el oido que en todo su ancho / Dało mi słuch który w całej swej rozległości
Graba noche y dia, grillos y canarios, / Nocą i dniem nagrywa świerszcze i kanarki
Martillos, turbinas, ladridos, chubascos, / Męczeństwa, turbiny, szczekania, ulewy
Y la voz tan tierna de mi bien amado / I jakże czuły głos mojego ukochanego

(…)

Gracias a la vida que me ha dado tanto / Dziękuję życiu, które dało mi tak wiele
Me ha dado la risa y me ha dado el llanto / Dało mi śmiech i dało mi płacz
Asi yo distingo dicha de quebranto, / Dzięki temu rozróżniam szczęście od rozpaczy
Los dos materiales que forman mi canto, / Dwie materie, które tworzą moją pieśń
Y el canto de ustedes que es mi mismo canto, / I wasz śpiew, który jest tym samym śpiewem
Y el canto de todos que es mi propio canto / I śpiew wszystkich, który jest moim własnym śpiewem
Gracias a la vida que me ha dado tanto / Dziękuję życiu, że dało mi tak wiele

Cały tekst po polsku znajdziecie tutaj.


*11. Javier Barría Celoso” (z Alejandro i María Laura)

Przyznam, że post był już napisany i gotowy do „druku”, aż tu nagle, zorientowałam się, że piosenka „Celoso” („Zazdrosny”), która jest jednym z moich odkryć zeszłego roku, jest chilijska. Jakoś mi na taką w ogóle nie brzmiała. Co za miłe zaskoczenie. Podrzucam więc, z gwiazdką, bo rzutem na taśmę 🙂 Zaczyna się tak: „Nunca fue perdido, el tiempo fue vencido” (Czas nigdy nie był stracony, był pokonany”).

Które utwory przypadły wam do gustu? Jeśli żadne, też piszcie śmiało, bo się nie obrażę. To jest właśnie piękne w muzyce, że jest sprawą tak indywidualną i co nie trafia do jednym daje moc wrażeń innym.

CHCECIE TAKĄ LISTĘ MOICH ULUBIONYCH PIOSENEK LATYNOAMERYKAŃSKICH? DAJCIE ZNAĆ W KOMENTARZACH 🙂

Inne teksty, które mogą Cie zainteresować:

Muzyka w Chile: subiektywny Top 10 współczesnych artystów

Historia muzyki w Chile: 10 kluczowych artystów

GDZIE KUPOWAĆ MUZYKĘ W SANTIAGO DE CHILE?

(Nowa) cumbia chilena

Monika Trętowska

Author Monika Trętowska

More posts by Monika Trętowska

Join the discussion 9 komentarzy

Dodaj komentarz