Tag

Archiwa: dokument - Tresvodka

Chilijskie filmy nagrodzone na Berlinale 2015

By | Ameryka Łacińska KRAJE, Chile, Chile - Film i dokument, Chile - KULTURA, Kino latynoamerykańskie | No Comments

Na tegorocznym Berlinale powiodło sie nie tylko Małgorzacie Szumowskiej, ale i chilijskim twórcóm. Nagrodę Grand Prix Jury otrzymał film „El Club” (reż. Pablo Larraín). Statuetka za najlepszy scenariusz powędrowała za to do Patricio Guzmána, reżysera dokumentu „El botón de nácar”.

„El Club” reż. Pablo Larraín

„El Club” opowiada historię gr, tutajupy księży, mieszkających w domu gdzieś na wybrzeżu Chile. Znaleźli się tam “z wielorakich i złożonych powodów”, co w praktyce znaczy, że zostali tam zesłani za karę bądź z jakiegoś powodu nie pomagali wizerunkowi kościoła. Nowy obraz Larraina to odważna krytyka kościoła katolickiego, poruszająca m.in. głośny ostatnio temat pedofilii, zamiatania problemów pod dywan i unikania odpowiedzialności karnej przez duchownych. To film o „odkupieniu, pokucie i ofiarach”, mówi reżyser, który ma już na koncie głośne filmy, m.in. „NO”, które w zeszłym roku walczyło o Oscara dla filmu nieanglojęzycznego i „Tony Manero”, o którym pisałam już na blogu, tutaj: http://tresvodka.com/2013/11/10/tony-manero-chile-2008/. W sieci nie ma jeszcze trailera filmu, ale hiszpańskojęzycznym podsyłam któtki reportaż z planu CNN Chile: http://youtu.be/y9h1PuRxV-M

ENTERTAINMENT-GERMANY-FILM-FESTIVAL-BERLINALE

foto: t13.cl

 

„El botón de nácar” reż. Patricio Guzmán

Druga zwycięska produkcja to część trylogii cenionego twórcy Patricio Guzmana, którą rozpoczęła się w 2010 r. dokumentem „Nostalgia de la luz”, opowiadającym o pracy astronomów na Pustyni Atacama. Podczas gdy oni szukają życia pozaziemskiego, rodziny osób zaginionych podczas dyktatury Pinocheta szukją resztek ciał swoich bliskich. Najnowsza, druga część dokumentu „El botón de nácar” przenosi tym razem akcję do Patagonii. Guzmán skupia się nie tylko na pięknie regionu, ale i jego problemach, począwszy od wyniszczenia/wymordowania tamtejszych ludności rdzennej przez kolonizatorów po obecne znaczenie wody w zachodniej Patagonii.

I w tym przypadku na Youtubie nie ma jeszcze trailera zwycięskiego filmu, ale tutaj możecie zobaczyć video promujące „El botón de nácar”: http://cinechile.cl/pelicula-3014

guzmannn

foto: t13.cl

 

Wśród zwycięzców tegorocznego Berlinale był jeszcze jeden latynoamerykański akcent. Nagrodę im. Alfreda Bauera otrzymał film „Ixcanul” gwatemalskiego reżysera Jayro Bustamante. To historia 17-letniej dziewczyny pochodzącej z grupy Majów Kaqchikel, która opuszcza  rodzinną plantację kawy, leżacej u stóp aktywnego wulkanu, odkryć świat pod drugiej stronie.

Wendy Sulca, cudowne dziecko Peru

By | Muzyka Ameryki Łacińskiej, Peru | No Comments

Pamiętacie peruwiańską dziewczynkę, która piskliwym głosem śpiewa hit ‚La Tetita’ czyli ‚cycuszek’? 🙂 Dla przypomnienia, wrzucam jeszcze raz jej najsłynniejsze video, obiekt szyderstw na wielu imprezach i podczas wielu wieczorów szukania na YouTubie dziwact ze świata.

Możemy się śmiać, ale życie Wendy, cudownego dziecka Peru, nie jest śmieszne. Choć Wendy wywołuje w swoim kraju histerię nie mniejszą niż Lady Gaga albo Justin Bieber, wciąż gra ponad setkę koncertów rocznie i ma swój czynny fanclub, los nie zesłał jej tylko róż. Obejrzałam kiedyś zasmucający dokument o niej, który pokazywał bardzo nieszczęśliwą, samotną i prześladowaną przez rówieśników dziewczynę. Do tego, przez długie lata żyła z matką w biedzie, pomimo ogólnokrajowej rozpoznawalności. Odnalazłam dziś linka do tego reportażu. ‚Wendy Sulca: Hecha en el Perú’ wyemitował peruwiański kanał Frecuencia Latina w programie Punto Fina. Wendy miała wtedy 14 lat:

Tym, którzy nie znają hiszpańksiego, ale chcieliby poznać gorzko- słodką historię peruwiańskiej gwiazdy polecam ten ciekawy tekst, który mi o Wendy przypomniał: http://drzyjcielamy.wordpress.com/2013/03/19/smieszno-strasznie-czyli-slow-kilka-o-wendy-sulca/ Dowiecie się z niego m.in. jak powstała ‚La Tetita’ i kilka innych pamiętnych hitów, jak te:

Dziś Wendy jest już dorosła i już tak nie piszczy 🙂 Kończę, chyba jednak optymistycznie, jej najnowszą piosenką.

 

Torres del Paine – ósmy cud świata

By | Chile, Ciekawostki z Ameryki Łacińskiej, Kino latynoamerykańskie | 2 komentarze

Torres del Paine, park narodowy na południu Chile, właśnie wybrano na ósmy cud świata. W głosowaniu na stronie www.VirtualTourist.com oddano na niego ponad 5 milionów głosów. Pokonał niniejszym 330 miejsc z 50 krajów. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem wybiorę się tam w lutym…

Zobaczcie jak tam pięknie… obiektywem fotografa Bruce’a Percy:

W pierwszej piątce znalazł się też wulkan Santa Ana w Salwadorze, plantacje kawy w Kolumbii, park narodowy Tikal w Gwatemali i górskie jaskinie na Słowacji. Pełna lista tu: www.VirtualTourist.com

 

/foto na okładkę z www.paisdechile.com/

Polki w więzieniu na końcu świata [VIDEO REPORTAŻ]

By | Peru | 3 komentarze

Natknęłam się dziś na ciekawy reportaż, który widziałam 3 lata temu. Podaje od razu linka i polecam.

‚Polki w więzieniu na końcu świata’ (2009) dotyka problemu przemytu narkotyków w Ameryce Łacińskiej, a konkretniej naszych rodaczek, które odsiadują wyroki za kratkami w Peru. Autor reportażu, Dariusz Zalewski (dziennikarz radia TOK FM), skupia się na trzech młodych dziewczynach. Dlaczego to zrobiły? Czy wiedziały, że przemycają kokainę? Jak sobie radzą za kratami i czy ktoś na nich czeka? Odpowiadają one same. Dariusz udał się wraz z kamerą i konsulem RP w Limie do więzienia Santa Monica w stolicy Peru.

Realizacja: Dariusz Zalewski
Zdjęcia: Daniel Alcalde Legarreta
Dźwięk: Jacek Klisowski
Montaż: Anita Kozłowska
Produkcja: Grupa Radiowa Agory i Wideo Gazeta.pl

Podaje też linka do artykułu, w którym sprawę przemytu przez Polki komentuje Karol Kurowski z Centrum Studiów Latynoamerykańskich i Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,7744354,_Polki_w_wiezieniu_na_koncu_swiata____Funkcjonuja.html

Sama dodam tylko, żebyście byli czujni na lotniskach (nie tylko w Ameryce Łacińskiej) i nie spuszczali z oka swojego bagażu. Wybór ryzyka i szybkich pieniędzy to indywidualna decyzja każdego z nas, ale zostać wrobionym to inna sprawa, choć skutki prawne są takie same.

Recycled Orchestra (Paragwaj)

By | Ciekawostki z Ameryki Łacińskiej, Muzyka latynoamerykańska | No Comments

Dzisiejszy rynek muzyczny produkuje wiele smieci. A jakby tak odwrocic proces i ze smieci stworzyc wartosciowa muzyke? Poznajcie Recycled Orchestra z Paragwaju.

To wyjatkowa grupa. Mlodzi ludzie graja na instrumentach zbudowanych z tego, co znalezli na wysypiskach smieci. Ucza sie jak skonstuowac wiolonczele z kawalka metalowej puszki po oleju, flet z guzikow, saksofon z lyzek.. i graja! Brzmi nieprawdopodobnie i brzmi… swietnie. Po trzykroc chyle czola: konstruktorom, dzieciom i dyrektorowi orkiestry.

Nawet zyjac w trudnych warunkach, w biedzie, jesli ktos ma inicjatywe i kreatywnosc, chocby ze zwyklych smieci mozna stworzyc edukacyjne narzedzie, ktore zmienia jego zycie i zycie innych ludzi – mowi Luis Szarán, dyrektor orkiestry. Nie chca dawac ryby, chca nauczyc jak wedkowac.

Bo chodzi nie tylko o recycling. Chodzi o szukanie sensu zycia, jak mowi jedna z dziewczynek, grajaca na skrzypcach z widelca. Chodzi o obudzenie wrazliwosci w brutalnym swiecie biedy, o radosc, cel, wiare w przyszlosc, poczucie piekna i spelnienia. Nie wazne, ze konstruktor nie wie kim byl Mozart.

Powstaje o nich dokument zatytuowany Landfill Harmonic:

Piekna idea, zdolne dzieci i fantastyczna ewolucja.

Wiecej informacji o Recycled Orchestra i sposobach pomocy znajdziecie na stronie dokumentu Landfill Harmonic na facebooku: http://www.facebook.com/landfillharmonicmovie

Muzyka Urugwaju: Dokument „HIT” (Urugwaj, 2008)

By | Kino latynoamerykańskie, Muzyka latynoamerykańska | No Comments

W Urugwaju mnie jeszcze nie było. Teoretycznie w drodze z Brazylii do Chile zawitałam niegdyś na lotnisko w Montevideo, ale to się nie liczy. Mam wrażenie, ze jest to kraj zupełnie w europejskiej mentalności pomijamy, jako że Ameryka Łacińska to dla statystycznego obywatela Starego Kontynentu to Argentyna i Brazylia, i może jeszcze Peru, bo ma magiczne Machu Picchu. Kolumbia i cała reszta narko krajów to narko kraje, a jeśli ktoś kojarzy Chile to już w ogóle bomba. Może słyszał o Pinochecie albo chilijskich winach. Nie ma sie co dziwić, bo i vice versa, po tej stronie świata mało się wie o Polsce. Ot, Juan Pablo II, Grzegorz Lato, dla zaawansowanych – Lech Wałęsa i Solidarność. No i wódka.

O ile moja wiedza o Ameryce Poludniej wychodzila nieco poza wspomniany koncept (inaczej by mnie tu nie bylo:), o tyle Urugwaj jest i przeze mnie krajem nieodkrytym, a na pewno niedocenionym. Pamiętam, że mają najdłuższy karnawał na świecie, trwający około 40 dni! (to nie Rio jest stolicą karnawału, prosze Państwa!), mają mate, maja gauchos (ichniejsi pasterze bydla), no i że nazwa kraju znaczy „rzeka, gdzie mieszka ptak” czy też „kolorowy ptak” (miałam kiedyś fazę na szukanie takich nikomu niepotrzebnych informacji geograficzno-lingwistycznych:). W czasie podróży poznałam nawet jednego Urugwajczyka. Byl bardzo gadatliwy i śmiały w zalotach, ale to za małe jednak doświadczenie, żeby wydobyć cechy narodowe. I na tym się właściwie moje dotychczasowe kontakty z Urugwajem kończą. W tym tygodniu obejrzałam jednak dokument muzyczny tamtejszej produkcji i poczułam, że powinno się to jak najszybciej zmienić.

URUGWAJSKIE HITY

Dokument „HIT” nakręciły dwie dziennikarki (Claudia Abend i Adriana Loeff), ktore szukają odpowiedzi na pytanie: jak napisać piosenkę, która przetrwa pokolenia. I choć pytanie przypomina to z cyklu „Co było pierwsze: jajko czy kura?”, to same poszukiwania są absorbujace. Autorki skupiają sią na 5 piosenkach wciąż silnie obecnych w świadomości Urugwajczyków, docierając do ich twórców. Odkrywają zazwyczaj, że po latach żyją w ubóstwie, schorowani, czasem wręcz nienawidząc swojego hitu. Z rozmów wyłuskać sobie można odpowiedź na stawiane przez dokument pytanie, choć jak się można domyślać 100 % przepisu na hit nie znają nawet twórcy, których największe przeboje to zazwyczaj te, których nigdy by o to nie podejrzewali). Ten nieco intymny, świetnie nakręcony dokument przybliża również urugwajskie realia polityczno-spoleczne lat 50-90. Suma sumarum ogladąmy historie 5 piosenek, które przeszły do historii. W jakiś sposób daje to widzowi, a przynajmniej mi dało, poczucie bycia w Urugwaju nie tyle ciałem, co duszą.

Zainteresowanych odsyłam na Youtube gdzie znaleźć można dokument w całości:

(You Tube serwuje dokumument w 9 częściach, choć zdaje się, że brakuje pierwszej)

Dla zainteresowanych tematem, ale niewładających hiszpańskim albo po prostu leniwych;) hity dokumentu „HIT” w skrócie poniżej.

1. Anibal Sampayó  „Rio de los pajaros” (1955)

Piosenka przez wiele lat zakazana. Jak ściśle związana jest z Urugwajem świadczy sam tytuł: „rzeka ptaków”. W dokumencie wiekowy i schorowany Anibal nie pamięta już tekstów swoich utworów (Alzheimer), ale kiedy słyszy piosenkę „Rio” zaczyna ją śpiewać, co stało się ostanim publicznym wykonaniem tego hitu. Krótko po nagraniu Anibal zmarł…  Poniżej którki fragmencik filmu. Śpiewa chór z Montevideo.
 
 
 
 

2. Los Shakers ‚Break it all’ (1965 r.)

Urugwajskie The Beatles – to porównanie chyba wiele wyjaśni. Zespół nienawidzi tego przeboju, bo pomimo wieeeeelu lat grania i tworzenia razem i osobno, publiczność wciąż domaga sie tylko jego, a dziennikarze zadają wciąż te same pytania. Pomimo tego, kiedy grupa zdecydowała się na come back, w repertuarze zawarli „Break it all”…
 
 
 
 

3. Eduardo Mateo & Horacio Buscaglia ‚Principe Azul’ (1968 r.)

Mateo wyglądał trochę jak Einstein i przez wielu uważany był za geniusza, który wyprzedził swoje czasy. Druga połowa uważała go za to za szaleńca. Kontrowersyjny twórca zasłynął na dziesięciolecia piosenką dla dzieci. Panowie Mateo i Buscaglia ze sobą pod koniec życia nie rozmawiali (jeden hit napisał, jeden śpiewał). Mateo zmarł w ubóstwie, Horacio niedługo potem, zdaje się na raka.

 
 
 
 

4. Rumbo ‚A redoblar’ (1979 r.)

Przejmująca piosenka z czasu dyktatury. Symbol. Hymn. 
 
 
 
 

5. Jaime Ross & Canario Luna (1985 r. )

Moja ulubiona w całym dokumencie. Tutaj również historia skończyła sie smutno. Twórcy hitu, Ross i Luna, po latach nie pałali do siebie miłością. Co więcej, Canario żyje dziś w biedzie ze swoją wielodzietną rodzina.
 
 
 

Princesa de Africa |2008|

By | Kino latynoamerykańskie, Muzyka latynoamerykańska | No Comments

W tym tygodniu wyjutubowalam (purysci i lingwisci wybaczcie..) zjawisko muzyczno-filmowe, ktore jak ulal pasuje do emfazy. Zaczne od filmu.

Princesa de África to dokumentalna opowiesc o spotkaniu dwoch kultur, afrykanskiej i europejskiej. Konkretniej, to historia dwoch kobiet: 14 – letniej somalijskiej baleriny (Miram) i doroslej juz baleriny hiszpanksiej (Sonia). Ich sciezki krzyzyja sie, kiedy Sonia zafascynowana Afryka zakochuje sie i w efekcie wychodzi za maz za Pap Ndiaye, ojca Miriam. Niniejszym zostaje jego trzecia zona i macocha dziewczynki (ta z kolei zywo zainteresowana jest Europa). Obydwie maja swoje wyobrazenia o `tym innym swiecie`, obydwie przyloza do nich linijke empiryzmu.

Rezyseruje Hiszpan – Juan Laguna. Jak sam mowi, film traktuje o trzech rzeczach: milosci, muzyce i tancu. Wszystkie one stanowia trzy jezyki rozumiane na calym swiecie.

Trailer:

Laguna poznal Pap N’Diaye na organizowanym przez siebie festiwalu muzyki w Marakeszu w 2003 r. Senegalczyk byl juz wtedy zakochany w Soni Sampalo. Dwa lata pozniej spotkali sie ponownie w Madrycie, gdzie Pap i Sonia wystepowali z grupa Livika. Padlo zaproszenie do Senegalu, Laguna skorzystal, czul sie cos tam odnajdzie. Odnalazl te historie.

 

Muzyka:

Nie da sie nie zwrocic uwagi na muzyke dokumentu. Wlasciwie przez nia natrafilam na film. Laguna i tu polaczyl dwie kultury, dwoch artystow, z wyjatkowym talentem. Za interpretacje tematu glownego How How odpowiada afrykanski muzyk Cheik Baye Fall. Uslyszawszy go, Laguna z miejsca pomyslal o Hiszpance Bebe (moim zdaniem jeden z najlepszych wspolczesnych glosow i teksciarek w kraju chorizo) i slusznie, bo tak oto powstal projekt wyjatkowy. Brzmia skromnie, prawdziwie, intrygujaco. W odnalezionych przeze mnie nagraniach pojawia sie tez Ranki, postac dla mnie nowa. Wprowadza element spiewu flamenco.

Muzyka to balsam dla uszu, lubujacych sie w hiszpanksiej gitarze. Nie uslyszymy tam wielu wiecej instrumentow, ale i wiecej nie trzeba.

Pieknie to wszytko brzmi, i nawet jesli film w praktyce nie jest tak dobry jak sie zdaje, pozostanie po nim dla potomnoci cudowna sciezka dzwiekowa.